Połowa ciąży za mną

Posezonowe lenistwo rozpanoszyło się w moim umyśle i działaniach, dlatego z wpisem zwlekałam tak długo. W 17 tygodniu dowiedzieliśmy się, że będziemy mieli synka. Radość tatusia wręcz nie do opisania. Chodził dumny jak paw.

Powoli zaczynam rozglądać się za wyprawką dla maluszka. Część rzeczy może uda się dostać od rodziny. Jak najbardziej jestem za:) i nie mam parcia aby wszystko było nowe i trendy. Dobrze, że mam koleżanki, które niedawno rodziły i mogą podpowiedzieć co jest naprawdę potrzebne.

Jeszcze nie rozmyślam za dużo o porodzie. Nasłuchałam się strasznych historii o porodówkach, zupełnie niepotrzebnie. Planuję rodzić naturalnie i z dumą myślę, że wydam na świat nowe życie. W bólach, bo nie da się inaczej. Po coś ten ból jest. Staram się podchodzić pozytywnie do tej kwestii. W końcu nie ma już odwrotu a najważniejsze jest dziecko. Muszę zadzwonić do szkoły rodzenia w najbliższym czasie i zapisać się na zajęcia. Opinie są różne, ale sama chcę się przekonać czy warto.

Dwa dni temu byłam na biegówkach. Radocha pełną gębą:) 10 km zrobione i nawet z kondycją nie jest tak źle! Jeśli nie ma przeciwwskazań warto ruszać się jak najwięcej, daje to mnóstwo energii!

Migawki z usg genetycznego

Ogólnie wrażenia niesamowite. Dzidziuś bardzo dużo się rusza. Macha rączkami, dosłownie „tańczy”. Widać wszystko, łącznie z małymi paluszkami. Na tym etapie doktor nie znalazł żadnych nieprawidłowości czy powodów do niepokoju. Było to również pierwsze usg dla mojego M. i widziałam, że był bardzo podekscytowany i dało mu to mnóstwo radości. Kolejne badanie za miesiąc i wtedy najprawdopodobniej poznamy płeć maluszka.

Dla mnie zaczyna się drugi trymestr i rzeczywiście mam coraz więcej energii i sił. Trochę ciężej mi się śpi i czuje, że po prostu rośnie mi brzuch. Jak na razie mieszczę się we wszystkie ciuchy sprzed ciąży i myślę, że jeszcze trochę poczekam z kupnem typowych, ciążowych ubrań.